Psychologia dzieci najmłodszych, dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.

„Moje dziecko ma depresję” Jak pomóc?

Wrzesień 17th, 2009, temat: Problemy, autor: Luiza
Share  0

depresja nastolatekDepresja u dzieci w wieku wczesnoszkolnym i szkolnym zdarza się coraz częściej. Niestety, bardzo często rodzice ignorują symptomy depresji uważając, że 10 latek nie może na depresję chorować. Tymczasem prawda jest zgoła inna. I dziecko i nastolatek może chorować na depresję i jeśli ma właściwe depresji objawy, to niestety trzeba stawić czoła smutnym faktom – „moje dziecko ma depresję”.

Depresja dziecka, to dla rodziców ogromne obciążenie psychiczne. Powinni pomóc dziecku i wspierać go, tymczasem dwie najczęstsze reakcje to:

  • zaprzeczanie problemowi (jaka depresja? To żadna depresja tylko fanaberia)
  • bagatelizowanie go (przejdzie z wiekiem)

Obie te reakcje wynikają z lęku rodziców. Lęku przez przyznaniem się do własnej porażki wychowawczej. Rodzice, którzy o depresji mało wiedzą, upatrują bowiem przyczyn depresji dziecka w sobie („byłam złą matką”) i choć w przypadku depresji reaktywnej nieco w tym prawdy jest, to w przypadku depresji endogennej winy rodzica w depresji dziecka nie ma.

Jak rodzic może pomóc dziecku w depresji?

1. Uwierzyć dziecku

Przede wszystkim musi zaufać diagnozę i uwierzyć w chorobę. Dopuścić do świadomości fakt iż dziecko jest chore i potrzebna mu pomoc. Nie bagatelizować, nie czekać aż depresja przejdzie, nie obwiniać dziecka że samo jest sobie winne. Nie jest.

2. Wierzyć w leczenie

Depresja jest chorobą, którą można leczyć i która jest uleczalna. Jeśli Twoje dziecko nie wierzy w to, że jego choroba może minąć, jest przytłoczone poczuciem beznadziei i bezradności, twoim zadaniem jest przekonywać je że warto podjąć się leczenia i wytrwać w nim. Twoją rolą jest dawać mu wsparcie.

3. Otworzyć się na problemy dziecka

Wiele dzieci i nastolatków nie chce rozmawiać z rodzicami na temat swoich problemów i depresji. Nie chcą martwić rodziców bądź nie czują się rozumiane i akceptowane na tyle, by o swoich problemach mówić. Twoją rolą jest odbudowanie zaufania dziecka. Z drugiej strony, musisz też zaakceptować to, że dziecko nie chce ci się w pełni zwierzać. Jeśli nad kontakt z Tobą nastolatek przedkłada koleżankę, pozwól mu na to, bez czucia się odtrąconym. Ważne, że z kimkolwiek rozmawia.

4. Być otwartym na opowiadanie o chorobie

Jedną ze skuteczniejszych metod leczenia depresji u dzieci i nastolatków jest wyłapywanie momentów w których zaczynają czuć smutek, bezradność i niepokój. Nastolatek oswajając te uczucia (przez mówienie o nich) i znajdywanie rozwiązania zaczyna coraz słabiej odczuwać symptomy depresji. Musi jednak mieć z kim rozmawiać o tym w momencie kiedy uczucie się pojawia – bądź w pogotowiu i gotowości do rozmowy. („nie mam czasu” bądź „jestem zmęczony po pracy – idź z tym do matki” nie pomoże dziecku.

fot.:Mateusz Stachowski/SXC

Udostępnij na FaceBooku:   Share

Podobne wpisy

Być może zainteresują Cię również nasze artykuły na pokrewne tematy.

4 Comments

Podpis

Luty 5th, 2015

Ja to mam nikt o tym nie wie

Tosia

Luty 11th, 2015

Wreszcie jakiś sensowny poradnik! Dziękuję!

Aga

Luty 23rd, 2015

Witam

Chciałam podzielić się ze wszystkimi mamami, które walczą o zdrowie swoich dzieci, swoją historią. Nie wiem jak mnie ocenicie, ale mam nadzieję, że pomogę w ten sposób podjąć właściwą decyzję.

W 1996 roku moje dziecko urodziło się zdrowe i nic nie wskazywało na to, że po dwóch miesiącach lekarze przyczepiając się o zbyt dużą głowę natkną się na wylew pod wyściółkowy I stopnia. Wtedy mój syn był lekko opóźniony psycho-motorycznie w/g diagnozy, ponieważ nie reagował prawidłowo dla swojej grupy wiekowej. Miał też tyło zgięcie, asymetria i nieprawidłowe naprężenie mięśni po tylu latach już nie pamiętam, ale P. Dr., która diagnozowała moje dziecko powiedziała, że to był uraz okołoporodowy i może tak być, że będzie miał porażenie mózgowe.
Dla mnie zabrzmiało to jak wyrok, nie mogłam dopuścić, żeby moje dziecko jeździło na wózku inwalidzkim do końca życia.
Zostało skierowane na rehabilitację metodą Bobath, przy diagnozowaniu dziecko płakało jakby go ze skóry obdzierali, a my rodzice razem z nim, jednak mimo to dzielnie chodziłam z nim na rehabilitacje, po czasie przestał płakać i nawet się uśmiechał do rehabilitantek, pamiętam tą miłą atmosferę.

Oprócz tego moja sąsiadka – koleżanka zagadnęła mnie widząc mój smutek i poleciła fundację na Woli w której leczą metodą Vojty podobno bardzo dobra i najlepiej działać jak najwcześniej tj. do 9 m-ca życia są najlepsze efekty. Tam przy diagnozowaniu dziecko płakało jeszcze bardziej wiszące do góry nogami, wystraszone do granic możliwości. znowu płakaliśmy wszyscy.

Rehabilitowany był dwoma metodami na raz, w przychodni rehabilitacyjnej metodą Bobath do ok 12 m-ca i metodą Vojty w domu też ok roku.

Moja teściowa uważała za zbyteczne rehabilitowanie dziecka “PO CO GO REHABILITOWAĆ PRZECIEŻ WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU” Płakał na początku dlatego uważała, że go to boli a ja robię mu to specjalnie. Jednak po jakimś czasie przestał płakać a ja dzielnie kontynuowałam rehabilitację i tu i tu.

Dużo z synem przeszłam, bo tak jak twierdziła psycholog, będzie miał problemy logopedyczne i problemy w szkole faktycznie tak było, ale teraz ma 18 lat i jest w klasie maturalnej, chodzi i mówi normalnie i jest mądrzejszy od rówieśników. Po terapii logopedycznej nie ma nawet śladu seplenienia… było ciężko rozpoczęta w pierwszej klasie terapia logopedyczna ok 4-5 klasy podstawowej zaczęła przynosić rezultaty, to ciężka i mozolna praca.

Jest teraz zdrowym i mądrym młodzieńcem, ma co prawda astmę, ale to już inna bajka.

Życzę wytrwałości w rehabilitacji, bo nikt tego za Was nie zrobi, potrzeba wam dużo siły i samozaparcia. Nie przerywajcie rehabilitacji na własną rękę, można pomóc dziecku wkroczyć w życie jak nawet coś się nie udało, można to naprawić lub polepszyć stan zdrowia dziecka.

Ja jestem prze szczęśliwa, że nam się udało. Pozdrawiam

pp

Marzec 19th, 2015

ale idioci, przecież wiadomo, że dlatego, że chodzi o sutki -.-
purpurowe zagrożenie? chyba nóż z purpurową rączką, a może purpurowy wilk? chyba taki z pleców…

Dodaj swój komentarz