Psychologia dzieci najmłodszych, dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.

Fobia szkolna i jej przyczyny

Listopad 15th, 2009, temat: Problemy, autor: Luiza
Share  1

fobia szkolnaZauważyłaś, że Twoje dziecko w piątek po południu czuje się wyśmienicie, ale już w niedzielę od południa zaczyna boleć je głowa lub brzuszek? W poniedziałek rano tuż przed wyjściem do szkoły, dziecko miewa gorączkę lub wymiotuje? Takie objawy sugerują, że twoje dziecko dotknęła fobia szkolna.

Fobia szkolna jest nerwicą występującą u dzieci i mającą podłoże sytuacyjne. Tak jak i inne fobie sytuacyjne, jej przyczyny związane są nie tyle z określonym miejscem (w tym przypadku ze szkołą), ale z sytuacjami, które w szkole mają miejsce. W odróżnieniu do tego, co zazwyczaj sądzą rodzice, dziecko nie zawsze boi się klasówki czy sprawdzianu – może również obawiać się kolegów czy zachowania nauczycieli. Fobia szkolna nie jest więc związana z trudnościami w nauce (choć może być).

Szkolna fobia nie jest udawaniem!

Dziecko z fobią szkolną w rzeczywistości odczuwa dolegliwości somatyczne. Jeśli skarży się na ból brzucha czy głowy to odczuwa je w rzeczywistości. Tak jak w przypadku nerwicy z somatyzacjami, które pojawiają się u dorosłych, tak i w przypadku fobii szkolnej mamy do czynienia z mechanizmem obronnym organizmu, który chce uchronić sam siebie przed zagrożeniem. W tym przypadku zagrożeniem jest pójście do szkoły, a dolegliwości somatyczne mają uchronić organizm przed znalezieniem się w niebezpiecznym miejscu.

Fobia szkolna objawy

Jak rozpoznać fobię szkolną? Najczęstsze objawy fobii szkolnej to:

  • ból głowy
  • bóle brzucha
  • skurcze brzucha i wymioty
  • dolegliwości układu gastrycznego w postaci biegunki
  • gorączka lub stany podgorączkowe
  • przyśpieszenie akcji serca
  • zwolnienie akcji serca prowadzące nawet do omdleń

Charakterystyczne bywa odczuwanie objawów od niedzieli wieczorem do piątku rano a ich zanik w okresie kiedy dziecko nie idzie do szkoły (ferie, święta, wakacje, weekendy)

Fobia szkolna – przyczyny

Nerwica lękowa związana ze szkołą może być efektem wielu sytuacji, na przykład:

  • dziecko jest zastraszane, molestowane, bite przez rówieśników (dziecko wagarujące będzie chętnie przebywało z kolegami i pozostawało pod ich wpływem – dziecko z fobią, będzie wolało przebywać w domu)
  • dziecko ma tendencje do perfekcjonizmu – w efekcie nie jest w stanie poradzić sobie z oczekiwaniami, które same sobie narzuca
  • rodzice zbyt dużo wymagają od dziecka – dziecko boi się, że nie spełni ich oczekiwań
  • dziecko cierpi na pewne deficyty (wada wymowy, zez, dysleksja, niepełnosprawność) w wyniku czego jest wyśmiewane przez rówieśników.

Dlaczego u niektórych dzieci w tych samych sytuacjach rozwinie się fobia szkolna, a u innych nie?

Jest to związane zarówno z samym dzieckiem (jego strukturą osobowości) jak i sytuacją w domu. Dziecko nieśmiałe, lękliwe, któremu odmawiano samodzielności będzie bardziej podatne na nerwicę. Podobnie jak dziecko, które w domu odczuwa atmosferę napięcia (również między rodzicami), które nie ma w rodzinie wsparcia, które nie ma do kogo przyjść ze swoimi problemami są one bowiem bagatelizowane lub dziecko pozostawione jest z nimi samemu sobie.

Przy podejrzeniu pojawienia się fobii szkolnej nie można czekać aż „samo przejdzie”, bagatelizować problemu czy (najgorsze rozwiązanie)- krzyczeć na dziecko. Konieczna jest specjalistyczna pomoc psychologiczna i leczenie.

fot.:Sam LeVan/SXC

Udostępnij na FaceBooku:   Share

Podobne wpisy

Być może zainteresują Cię również nasze artykuły na pokrewne tematy.

4 Comments

Podpis

Luty 5th, 2015

Ja to mam nikt o tym nie wie

Tosia

Luty 11th, 2015

Wreszcie jakiś sensowny poradnik! Dziękuję!

Aga

Luty 23rd, 2015

Witam

Chciałam podzielić się ze wszystkimi mamami, które walczą o zdrowie swoich dzieci, swoją historią. Nie wiem jak mnie ocenicie, ale mam nadzieję, że pomogę w ten sposób podjąć właściwą decyzję.

W 1996 roku moje dziecko urodziło się zdrowe i nic nie wskazywało na to, że po dwóch miesiącach lekarze przyczepiając się o zbyt dużą głowę natkną się na wylew pod wyściółkowy I stopnia. Wtedy mój syn był lekko opóźniony psycho-motorycznie w/g diagnozy, ponieważ nie reagował prawidłowo dla swojej grupy wiekowej. Miał też tyło zgięcie, asymetria i nieprawidłowe naprężenie mięśni po tylu latach już nie pamiętam, ale P. Dr., która diagnozowała moje dziecko powiedziała, że to był uraz okołoporodowy i może tak być, że będzie miał porażenie mózgowe.
Dla mnie zabrzmiało to jak wyrok, nie mogłam dopuścić, żeby moje dziecko jeździło na wózku inwalidzkim do końca życia.
Zostało skierowane na rehabilitację metodą Bobath, przy diagnozowaniu dziecko płakało jakby go ze skóry obdzierali, a my rodzice razem z nim, jednak mimo to dzielnie chodziłam z nim na rehabilitacje, po czasie przestał płakać i nawet się uśmiechał do rehabilitantek, pamiętam tą miłą atmosferę.

Oprócz tego moja sąsiadka – koleżanka zagadnęła mnie widząc mój smutek i poleciła fundację na Woli w której leczą metodą Vojty podobno bardzo dobra i najlepiej działać jak najwcześniej tj. do 9 m-ca życia są najlepsze efekty. Tam przy diagnozowaniu dziecko płakało jeszcze bardziej wiszące do góry nogami, wystraszone do granic możliwości. znowu płakaliśmy wszyscy.

Rehabilitowany był dwoma metodami na raz, w przychodni rehabilitacyjnej metodą Bobath do ok 12 m-ca i metodą Vojty w domu też ok roku.

Moja teściowa uważała za zbyteczne rehabilitowanie dziecka “PO CO GO REHABILITOWAĆ PRZECIEŻ WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU” Płakał na początku dlatego uważała, że go to boli a ja robię mu to specjalnie. Jednak po jakimś czasie przestał płakać a ja dzielnie kontynuowałam rehabilitację i tu i tu.

Dużo z synem przeszłam, bo tak jak twierdziła psycholog, będzie miał problemy logopedyczne i problemy w szkole faktycznie tak było, ale teraz ma 18 lat i jest w klasie maturalnej, chodzi i mówi normalnie i jest mądrzejszy od rówieśników. Po terapii logopedycznej nie ma nawet śladu seplenienia… było ciężko rozpoczęta w pierwszej klasie terapia logopedyczna ok 4-5 klasy podstawowej zaczęła przynosić rezultaty, to ciężka i mozolna praca.

Jest teraz zdrowym i mądrym młodzieńcem, ma co prawda astmę, ale to już inna bajka.

Życzę wytrwałości w rehabilitacji, bo nikt tego za Was nie zrobi, potrzeba wam dużo siły i samozaparcia. Nie przerywajcie rehabilitacji na własną rękę, można pomóc dziecku wkroczyć w życie jak nawet coś się nie udało, można to naprawić lub polepszyć stan zdrowia dziecka.

Ja jestem prze szczęśliwa, że nam się udało. Pozdrawiam

pp

Marzec 19th, 2015

ale idioci, przecież wiadomo, że dlatego, że chodzi o sutki -.-
purpurowe zagrożenie? chyba nóż z purpurową rączką, a może purpurowy wilk? chyba taki z pleców…

Dodaj swój komentarz